Muzyka w filmie to połowa sukcesu

24/03/2020

Odpowiednie udźwiękowienie filmu czy prezentacji to połowa sukcesu. Kiedy obraz i dźwięk stają się spójną całością, każdy projekt będzie sukcesem. Pisząc każdy mam na myśli naprawdę każdy.

 

Zobrazuję to inaczej.

Włączmy jakiś utwór z bazy muzycznej  (dla ułatwienia posłuchajcie tego https://artlist.io/song/32814/freedom). Zamknijcie oczy i słuchajcie. Obrazy jakie przyjdą wam do głowy i reakcja waszego ciała da wam od razu znać jakiego rodzaju emocje budzi ten utwór.

Spróbujcie go zatem dla odmiany połączyć w głowie ze scenami pogrzebu lub rytualnym ubojem. Od razu zorientujecie się, że nie tędy droga.

Muzyka jest zatem tą częścią filmu, która dociera do innych zakamarków umysłu widza niż obraz. Wypełnia te luki. Bazuje na naszych emocjach. Buduje nastrój.

Brzmi zabawnie lub zbyt poetycko ?

Wobec tego sprawdźmy jak wykorzystują tę wiedzę producenci reklam. Często postrzeganych za najbardziej prymitywną formę przekazu jako takiego. A jednak niosąca za sobą ogromną siłę. To system połączonych naczyń do manipulacji. Sterowania masami ludzi na poziomie dla nich niezauważalnym.

Co stoi za sukcesem wielu reklam ? Oczywiście obraz i MUZYKA, pobudzająca bardziej nasze umysły niż sam obraz. Przykład ? Spoty reklamowe Coca Cola. Dużo muzyki i obraz jaki oczekujemy zobaczyć, by przed zakupem już poczuć się lepiej.

 

Przejdźmy zatem do części, w której napisałam, że każdy film to sukces przy doborze odpowiedniego tła muzycznego.

Tak to prawda.

Każdy film to historia, którą` pragniemy opowiedzieć za pomocą ekranu. Możemy przygotować go jak dokument lub głupawa komedia, czy chociażby film korporacyjny. Te ostatnie mają inne przeznaczenie, ale o tym za chwilę.

Składa się ze scen a te z obrazów.  To oczywiste.  Jednak pozwólcie mi na rozłożenie tematu na czynniki pierwsze. Przygotowując się do produkcji filmu, znasz oczekiwania klienta lub masz jakiś jego zarys w głowie. Wiesz jak będziesz budować sceny, jak zaprezentujesz treść, którą chcesz przekazać. Jaki masz zamiar zbudować klimat. Wbrew pozorom, nie wymaga to wielu wysiłków. Wiele filmów jest świetnych nie dlatego, że sceny wymagały budowy drogiego studia, ale dlatego, że kamera stała pod odpowiednim kątem a montażysta przyciął film w odpowiednim miejscu.  Jeżeli do tego dochodzi dopasowany dźwięk – mamy sukces. Nie jest to też takie proste. Nie chcę, abyś pomyślał czytelniku, że  nic prostszego. To jest właśnie odpowiednia wiedza.

 

Podam inny przykład. Wyobraź sobie zmysłowa scenę erotyczną. Ma budzić takie emocje, by prostytutki rumieniły się od wstydu jak nastolatki.  Jak myślisz co powinno być podkładem muzycznym do tych scen ? Ostra muzyka z warczącym wokalistą ? A może dudy ? W sposób oczywisty nasuwa się odpowiedź. Muzyka powinna korespondować ze scenami. Powinna być równie zmysłowa, interesująca z nutką dźwięków podkreślających gram pikanterii. Może rozwijać się tak jak powinna rozkręcać się scena i uczestniczący w niej aktorzy. To własnie da widzowi poczucie wizualnego wyczerpania. Podkład muzyczny nie musi  zostać zapamiętany, ma sprawić by obraz stał się bardziej wymowny. Takie filmy własnie chcemy oglądać.  Filmy w których elementy niezauważalnie dla naszej świadomości przenikają się, by dać odpowiedni końcowy efekt. Musza być dla nas przygodą.

Oczywiście, jeżeli sceny są dynamiczne, muzyka oczywiście nie może pozostać w tyle.

 

Nie jestem zwolenniczką polskiego kina. Dźwięk w nich to bardzo często przesada. Podkład czasem jest zbyt głośny do dialogów, jakby był tam własnie po to by zagłuszyć aktorów. Nie zmusisz być z branży, by oglądając taką produkcję wiedzieć, że coś jest nie tak. Gdy moją uwagę przykuwa zbyt głośna muzyka, odwraca od istoty filmu, przeszkadza, po jego obejrzeniu pamiętam, że w filmie przeszkadzał mi dźwięk. A przecież nie o to chodzi.

 

Czasem zdarza się, że sceny nie wyszły tak jakbyśmy tego oczekiwali. Wówczas na pomoc również przychodzi dźwięk. Odgłosy natury, miasta, człowieka + odpowiedni podkład muzyczny mogą uratować sytuację. Pomijając arcyważną kwestię montażu.

Dla przykładu wyobraźmy sobie, że mamy zrobić film o rozpaczy. Sceny mają pokazywać beznadziejność a z jakichś powodów tak nie jest. Sceny są nijakie, wcale nie smutne. Walorem i kluczowy czynnikiem staje się tu własnie muzyka, która trafia prosto w nasze serca. Rozpaczającej matki po utracie dziecka nie ukolorujecie wesołą rymowanką hip hop. Odbiorca takiego filmu byłby zdezorientowany lub wręcz oburzony, że tak został oszukany. Pamiętajmy, że widz utożsamia się ze scenami jakie widzi. Przypomina mu się własne życie, wyobraża sobie siebie w nich. Ich mózg na chwilę traktuje tę scenę jak prawdziwą. Dlatego, gdy w takimi momencie pozwolilibyśmy sobie na taki błąd, film i widza mamy z głowy.

 

Przejdźmy teraz do filmów reklamowych.

Wspomniałam już wcześniej o spotach coca coli. Uśmiechnięte twarze aktorów, kolorowe sceny i wesoła dynamiczna muzyka.  Zawsze taki sam schemat. Spoty mówią nam w ten sposób, że pijąc ten napój jesteś cool. I na chwilę masz pomyśleć, że tak jest lub będzie.

Filmy korporacyjne mają podobne przesłanie. Ich zadaniem jest prezentacja prężnej godnej zaufania firmy lub jej produktu, który powinieneś mieć.

Moi klienci często nie doceniają  aspektu muzyki. Tratują ją raczej ,,jako tło”, ,,aby coś w tle brzęczało” – mówią.  Rozmowy o podkładzie przeprowadzam niestety bardzo często. Dlaczego ? Bo jak się niedawno dowiedziałam, ,, jak się w internecie puści film to wiele osób i może nie mieć słuchawek i dźwięku nie słyszy”. Wbrew pozorom nie tak rzadko pada ten argument. Moja odpowiedź zawsze jest jedna: jak klient jednak będzie miał możliwość usłyszeć  dźwięk, warto by był bardzo dobrze dopasowany do tego co zobaczy. Bo gdyby oglądając fabrykę tkanin usłyszał, cokolwiek np. ćwierkanie ptaków, byłby co najmniej zdziwiony. I jakie zdanie miałby o firmie zamawiającej taki film ?

Z pewnością na to potraficie odpowiedzieć już sami. 🙂